• 1.png
  • 2.png

Ostatnio znalezione

Zaginione

Znalazły dom

 siepomaga

 

facebook-logo

zubar

lms

TWIX, SNICKERS I LION - czekoladowe maluchy, które żywiły się ziarnem

Właściwie nie mamy już rąk, które mogłby opadać przy takich sytuacjach. Na początku kwietnia dostaliśmy info o szczeniakach w okolicach wiaduktu w Izdebnie Nowym. Dobra dusza zabrała jednego ledwo żywego do lekarza ( mały żyje i znalazł już dom) a pozostałe trzy uciekły. Pojechaliśmy raz, drugi, trzeci - szczeniaków nie ma. Następnego dostaliśmy info, że przebywają w stodole u jednego z mieszkańców 2 szczeniaki i matka. Okazało się, że to 3 chłopaczków tylko mają tak wielkie brzuchy, że największy został wzięty za ciężarną suczkę. Mają ok. 4-5 miesięcy choć wyglądają i ważą jak znacznie młodsze dzieciaki. ( średnia waga 4 kg). Brzuchy wielkie od robali i ziarna, którym się żywiły. ( jedyne co z nich wychodziło przez tydzień to ziarno). Nasze czekoladowe chłopaki były zapchlone do granic, wychudzone- obraz nędzy i rozpaczy. Każda rzecz jak np. wyciągnięta ręka, papierek to potencjalne jedzenie na które trzeba się rzucić. Najmniejszy i zarazem "dusza towarzystwa" LION miał poważny uraz oka przez co gałka oczna musiała zostać usunięta. Uraz był mechaniczny więc.. TWIX jest równie zabawowy a największy i poważny SNICKERS potrzebuje chwili żeby zaufać człowiekowi.

DSC 0831-1

DSC 0857-1DSC 0892

Lion po operacji trafił do domu tymczasowego, gdzie dochodził so siebie. DT w końcu zdecydował się zostać domem stałym. Chłopcy przybierają na wadze, zmienilii ubarwienie i przypominają mikro labradory. Mają wspaniałe charaktery, są weseli , uwielbiają się bawić. To bardzo inteligentne młodziaki, które szybko się uczą.

DSC 0862-1DSC 02721DSC 1043

DSC 0220DSC 02381

Twix i Snickers wciąż szukają nowych domów.

Porzucone w lesie- smutna historia z pięknym zakończeniem

Makówka - wieś pod Grodziskiem. Pod koniec marca dostajemy sygnał, że po drodze biega szczeniak i są jeszcze dwa. Z dala od drogi w lasku zarośniętym przez jeżyny są 3 nieufne maluchy. Próbujemy je łapać ale już prawie ciemno, malce uciekają w nory wśród jeżyn. Zostawiamy jedzenie. Kolejnego dnia  przyjeżdżamy z klatką-łapką i sekatorem bo nie ma możliwości inaczej przedrzeć się przez gąszcz. Szczeniaki mają wydeptane ścieżki i norki więc nie są tam krótko. Dwa maluchy udaje nam się złapać- dwie dziewczynki. Trzeciego najbardziej nieufnego mimo 5 godzin prób nie udało się złapać- wracamy następnego dnia.

20140326 14344120140325 194331

Dziewczynki strasznie śmierdzą rybami- okazuje się , że inny "człowiek" zapewne restaurator wyrzucił obok lasku kilkadziesiąt kilogramów ryb- odpady z łososia, pstrągów, makrele wędzone etc. - część jeszcze zamrożona. Dzieciaki musiały się tym pożywić. Gdy dojechaliśmy do lecznicy prawie godzinę zajęło nam wyjmowanie opitych i usuwanie jeszcze łażących ok. 50 kleszczy. Dodatkowo małe są zapchlone na potęgę. Pierwotnie myśleliśmy, że mają do 3 miesięcy , w lecznicy okazało się, że ok. 4 mies.

Trzeciego szczeniaka próbujemy łapać kolejnych kilka dni - wszystkimi znanymi nam sposobami. Maluch jest tak nieufny, że dopiero wykończony babeszją podchodzi do pobliskich zabudować. Okazuje się, że to także suczka - dostaje na imię Osika.
Kiedy Osika słaba przebywa w lecznicy po jej siostry Brzózkę i Olszynkę zgłaszają się wspaniali ludzie - dziewczynki wspólnie znajdują nowy dom. Po tygodni młodzi ludzie postanawiają powalczyć o Osikę i dać jej miejsce w swoim domu. Wszyscy są świadomi , że maluchy będą wymagały cierpliwości.

Teraz w sierpniu ta smutna historia zatacza koło. Mieliśmy okazję spotkać się z dziewczynami przy okazji sterylizacji. Do obcych są dalej nieufne ale swoich opiekunów obdarzyły wielką miłością i wdzięcznością - i co jest najpiękniejsze te uczucia są odwzajemnione:) I o to właśnie chodzi.10250191 1484468048433074 3190646662404787294 n

CORN- wyrzucony na pustkowiu na pewną śmierć

04.10.2013 dostaliśmy zgłoszenie o psie porzuconym na pustkowiu. Z jednej strony hektary stawów z drugiej rozległe pola kukurydzy. Po środku droga techniczna , dzikie śmietnisko i silos. Tam właśnie od kilku dni miał się pojawiać wychudzony i zaniedbany pies. Nie mieliśmy żadnej wątpliwości, że pies nie przyszedł tam sam tylko został wyrzucony.

smieci silos polahaktary kukurydzy

Pies pojawił się na chwilę, widzieliśmy, że to wprost chodzący szkielet. I zniknął nam z oczu. Na tak ogromnym terenie ukrył się bardzo skutecznie. Wiedzieliśmy, że po niego wrócimy. Szybkie poszukiwania bezpiecznego miejsca dla psa- nasze tymczasy i hotele pełne a środków na hotel brak. Z pomocą przyszła Pani Małgosia, która błyskawicznie zebrała środki na leczenie i domowy hotel dla psa na początek. Przez cztery dni , w dzień i w nocy szukaliśmy go w zaroślach na stawach, rowach.. Widzieliśmy tylko jego ślady w osuszonych stawach i przy rowie na nasypie gdzie zostawialiśmy mu jedzenie.

tutaj najczęsciej przebywał

W końcu 8.10 znaleźliśmy go przy drodze. Nie miał już siły uciekać. Gdy włożyliśmy go do samochodu, położył się i zasnął momentalnie. Miał na sobie niesamowitą ilość kleszczy i był straszliwe wychudzony.

2013-10-08 14.09.162013-10-08 14.10.30

Od razu przewieźliśmy go do lecznicy weterynaryjnej. Babeszja nie była dla nas zaskoczeniem ale fatalne wyniki badań krwi i dodatkowo zły stan ogólny psa nie dawaly dużych nadziei .

2013-10-08 15.51.4720131008 211044

Leczenie rozpoczęte , pozostało tylko czekać. Corn wyszedł z lecznicy o własnych siłach i pojechał do domowego hotelu.

20131008 211131

Gdy odwiedziliśmy go następnego dnia wygrzewał się na słońcu i już było pewne, że przeżyje.

DSC 0130DSC 0134

 DSC 0127

W tej chwili Corn jest już bardzo dobrej formie. Choć jeszcze chudy, ma doskonały humor. Okazuje się , że jest idealnym psem stróżującym, bardzo czujny i oddany. Nie mam problemu z innymi psami i kotami. Szuka domu i jest gotowy na nowe życie.

 

KUBICA - SUPERSZYBKA SAMOCHODOWA KICIA

Tej malutkiej kociczki długo nie zapomnimy. Pani odprowadzająca wnuczkę do szkoły usłyszała miauczenie przy samochodzie. Gdy podeszły kociak czmychnął pod samochód i ukrył się pod jego maską. Na nic wabienie, karmienie. Samochód na nr. rej. z drugiego końca Polski, nikt na osiedlu nie kojarzył czyj może być. Obstawiliśmy samochód kartkami z ostrzeżeniami a sąsiedzi postanowili ustalić właściciela. Po kilki godzinach okazało się, że maska już otwarta ale kociak nie chce wyjść. Pan zdjął pokrywę silnika ale kociaka ani widu ani słychu. Pan pozostawił otwartą maskę a my postanowiliśmy poszukać kociaka jak wszyscy się rozejdą. No i usłyszeliśmy miauczenie dwa samochody dalej... Tu już było prosto..pozornie.. Właścicielka pojechała do szpitala zostawiając telefon a zabierając kluczyki. W oczekiwaniu na Panią wczołgaliśmy się pod samochód ale kicia tylko syczała i uciekała wgłąb silnika. Po chwili usłyszeliśmy jej miauczenie z pierwszego samochodu. Siatka pod samochodem, podbierak i przy próbie ucieczki ultraszybka Kubica została w końcu złapana;) Kicia ma ok 12-13 tyg. oswoiła się , doszła do siebie i szuka domu

DSC 0021DSC 0033

Połamany szkielet i jego towarzyszka - HISTORIA NEDA I CATE

24.01.2013 otrzymaliśmy zgłoszenie o dwóch psach ( mniejszym i większym), które przebywają w opuszczonym baraku koło autostrady w Chrzanowie Małym (gm. Grodzisk Maz.) Gdy dojechaliśmy na miejsce w baraku znaleźliśmy zwiniętego i zrezygnowanego Neda.

 20130123 155940

Gdy podźwignął się do nas okazało się , że jest szkieletem z wiszącą bezwładnie tylną łapą. Gdy pakowałyśmy go do samochodu cały czas uporczywie odwracał głowę w kierunku baraku. Wróciłyśmy w poszukiwaniu drugiego psa ... jednak bezskutecznie. Zabrałyśmy Neda do lekarza i tak jak już pisaliśmy podczas badania rtg wyszło złamanie kości udowej - świeże.


Był tak wycieńczony, że zasnął podczas robienia zdjęcia rtg. Dostał kroplówki, antybiotyki, leki przeciwbólowe i posłanie przy kaloryferze. Gdybyśmy go nie zabrali byłaby to może jego ostatnia noc.. Dla drugiego psa, którego nie znaleźliśmy zostawiliśmy karmę i postanowiliśmy wrócić następnego dnia. Ned czuł się coraz lepiej i następnego dnia po badaniach zapadła decyzja o operacji nogi. Operacja przeszła bez problemów, Ned czuł się świetnie i następnego dnia sam wstał aby zjeść :) Nie jest młodym psem ale bardzo szybko nabierał sił.


Następnego dnia  wróciliśmy do baraku w poszukiwaniu drugiego psa. Po nawoływaniach przybiegła do nas wychudzona suczka. Sucha jak wiór ( zdjęcia zawsze pogrubiają) ale cała i w dobrej formie psychicznej. Widocznie ona miała na tyle siły by zdobyć jedzenie i lepiej przetrwać. Od jednego z mieszkańców dowiedzieliśmy się, że psy są w baraku od KILKU miesięcy a wcześniej mieszkały na budowie autostrady....Podobno atakowały ludzi...(?????) Suczkę ( w podobnym wieku co NED) zabraliśmy do tego samego domowego hotelu, gdzie pod okiem lek.wet. dochodził do formy.


Ned i Cate spędzili sporo czasu razem walcząc o życie. Ned dochodził do siebie po operacji odizolowany od Cate i ich pierwsze spotkanie było pełne emocji.


Operacja Neda udała się. Oba psy były niewiarygodnie zarobaczone i wyniszczone. Teraz mają się świetnie i szukają nowych kochających domów. Ned to siła spokoju, zero agresji. Potrzebuje jedynie ciepłego kącika i człowieka. Cate odzyskała wiarę i pewność dzięki naszym wolonatriuszkom Kasi i Klaudii, które z wielkim oddaniem i pasją przypomniały Cate, że ludziom można zaufać. Cate i Ned są gotowi na nowe życie. Psy mogą być adoptowane osobno. Oboje są szalenie przyjazne do ludzi, innych psów i kotów. Chcą jedynie swojego miejsca. Kontakt : 787 747 977

SZCZENIAKI WYRZUCONE NA ŚMIETNIK

Dostaliśmy zgłoszenie , że w lasku w dzielnicy Łąki ktoś wyrzucił na dziki śmietnik szczeniaki. Wśród lodówek, pampersów i części samochodowych znaleźliśmy dwa maluchy.

2012-08-28 13.20.38

Trzeci maluch uciekł i ukrył się na tyle skutecznie, że mimo starań naszych i mieszkańców nie udało się go odnaleźć.
Szczeniaki byly niesamowicie zakleszczone i zapchlone.

 

 

 Klonek dość szybko znalazł nowy dom a Dąbek nadal czeka.... Kontakt: 787 747 977